Otagowane jako ‘Podróże z dziećmi’

PostHeaderIcon Biegi, rowery i kajaki, czyli majówka na sportowo

Nawał obowiązków, z którymi się ostatnio mierzę, przesłania mi póki co kalendarz wiszący na ścianie. Czasem jednak zerknę w jego stronę i widzę, że długi weekend zbliża się wielkimi krokami. Uff, gdyby nie ta perspektywa, trudno by było znaleźć w sobie motywację do przewalenia tej góry węgla…

Przeczytaj cały wpis »

PostHeaderIcon Rowery rządzą, ale samochodem też można podróżować – o Rodzinnym przewodniku dla zmotoryzownaych „Polska z dzieckiem”

Czas intensywnych wojaży rowerowych niestety chyba już się kończy. Coraz zimniej, często pada i wieje. Trzeba teraz przetrwać kilka miesięcy bez dwóch kółek (jak to dobrze, że są łyżwy i narty, no i że biegać można niezależnie od pory roku), co jednak nie oznacza, że aż do wiosny zawieszamy rodzinne podróżowanie. Pewnie nie raz się zdarzy jakiś wypad samochodowy, szczególnie że otrzymaliśmy do przetestowania Rodzinny przewodnik dla zmotoryzowanych – „Polska z dzieckiem”.

Przeczytaj cały wpis »

PostHeaderIcon Rower, to jest świat!

Tak, tak, wiem – drugi raz pod rząd ukradłam wers z piosenki i użyłam go niecnie w miejsce tytułu posta. Nic jednak nie poradzę na to, że autorzy tekstów tak trafnie opisują rzeczywistość :). No dobrze, wystarczy już wstępów, bo o rowerze ma być, a tak naprawdę to o rowerze i o podróżowaniu – też o dzieciach, Świdermajerach i śladach przodków, a nie łamaniu praw autorskich…

Początek wyprawy – na moście Siekierkowskim

Przeczytaj cały wpis »

PostHeaderIcon Aktywnie, hiperaktywnie

Niedawno wróciliśmy z wakacji – aktywnych, bardzo aktywnych. Rowery pozwoliły nam na nieco inne zwiedzanie byłych Republik Bałtyckich. Kuresare, Tallin, Tartu, Wilno i Troki z rowerowego siodełka wyglądają jeszcze piękniej :).

Wilno

Przeczytaj cały wpis »

PostHeaderIcon Bolimów, mlecze i rowery, czyli majówki ciąg dalszy

Zgodnie z planem w długoweekednową środę wyruszyliśmy na rowerową wyprawę do Bolimowa. Wyjazd nieco opóźnił się przez niespodziewany opad deszczu, który jednak łaskawie pozwolił nam na realizację zamierzeń. Podróżowanie na rowerach z dziećmi staje się znacznie bardziej atrakcyjne, gdy wyznaczamy sobie punkty, w których czeka nas coś ciekawego, takie pośrednie cele wyprawy.

Przeczytaj cały wpis »

PostHeaderIcon Majówka aktywna że aż strach :)

Całkiem niespodziewanie zrobiliśmy sobie krótkie wakacje od codzienności. Dwa tygodnie temu zrodził się plan, żeby na kilka dni, gdzieś niedaleko od Warszawy, by zbyt dużo czasu w majówkowych korkach nie spędzić. No i padło na Smolarnię w Puszczy Bolimowskiej (miejsce znane z ubiegłorocznych wakacji dziadków z wnukami). Rowery na dach, letnie ubrania do środka i w drogę. Bez zbędnych przygotowań, bez specjalnego planowania. Cóż, my tak lubimy…trasy wakacyjnych wyjazdów też ustalamy po dotarciu na  miejsce :).

Przeczytaj cały wpis »

PostHeaderIcon Święty Mikołaj w środku lata, czyli trochę wspomnień ze Szwecji

Od powrotu ze Szwecji minął już miesiąc, zatem najwyższa pora, by choć parę słów napisać. Jak zwykle podróżowaliśmy z namiotem (choć raz pogoda zmusiła nas do zamieszkania w mini-domku na kempingu); dużo jeździliśmy na rowerach (Iga biła własne rekordy – przyjmujemy, że obecny to 60 km jednego dnia); odwiedzaliśmy mnóstwo ciekawych miejsc.

Przeczytaj cały wpis »

PostHeaderIcon Astrid ponad wszystko :)

Dzis bedzie bez polskich znakow, bo korzystam z uprzejmosci laptopa ze szwedzka klawiatura, wybaczcie wiec. Jestem na chwile, bo urlop zobowiazuje… do wypoczynku. Od tygodnia w Szwecji, pogoda w kratke, ale humory dopisuja. Atrakcji jak zwykle mnostwo. Dzisiaj odwiedzilismy Junibacken, czyli Czerwcowa Wzgorze, przesympatyczny ‚park’ poswiecony bohaterom szwedzkiej literatury dla dzieci, a przede wszystkim tym z ksiazek Astrid Lindgren. Nie jest to do konca park, gdyz znajduje sie pod dachem (co w przypadku skandynawskiej pogody jest rozwiazaniem idealnym). W srodku czekaja na dzieci (i rodzicow) rozliczne atrakcje, z ktorych najwieksze wrazenie robi podroz wagonikami przez krainy z tworczosci Lindgren. Odwiedzamy wiec Madike na Czerwcowym Wzgorzu, Emila, ktory dopiero co wciagnal na maszt swoja siostre Ide, Braci Lwie Serce, a takze Ronie.

W Junibacken znajduje sie tez jedna z najwiekszych szwedzkich ksiegarn oferujacych ksiazki dla dzieci. Widzielismy w niej znane twarze i pyszczki, ale najbardziej w oczy rzucily sie nam te, ktore jeszcze do Polski nie dotarly, choc w Szwecji sa uwielbiane od dziesiatek lat.

Po raz kolejny przekonalismy sie dzis, ze w Szwecji dzieci traktuje sie powaznie, oswaja z kultura i literatura swojego kraju od najmlodszych lat (a nawet miesiecy zycia). No i po raz kolejny w naszych glowach powstal lekki ferment, gdzie by Misia Uszatka i Gapiszona w Polsce ulokowac… :)

PostHeaderIcon Podpisane dziecko po wakacjach – praktyczny test, część 2.

Ogłaszam wszem i wobec, że dziecko wróciło – całe i zdrowe, trochę brudne i wilgotne, ale co by to były za wakacje, gdyby wróciło wymuskane. Wróciło szczęśliwe, choć medalu za utrzymywanie porządku w szafce nie dostało. Przyznam, że jakoś mnie to nie zdziwiło, a nawet – tak, tak, wyrodna jestem – nie zasmuciło. Artystyczny nieład to stan, który pozwalam utrzymywać nawet w domu :).

Co jednak ważne z punktu widzenia tego testu, wróciło – fanfary na cześć – ze wszystkimi rzeczami, z którymi wyjechało. Tego to się nie spodziewałam. Mydło, choć butelka śliska i klejąca – nada podpisane; krem od słońca – obie części podpisane i w komplecie (co prawda wygląda na to, że nawet na chwilę nie opuścił szafki, pogoda wszak podła była); ręczniki – śmierdzące i ciężkie od wilgoci, ale nadal podpisane.

Przeczytaj cały wpis »

PostHeaderIcon Daleka jest droga do… Gdańska

Przyszła wiosna, świat budzi się powoli z zimowego snu, aż z tej radości zachciało mi się pojechać do Gdańska – z dziećmi. Tak naprawdę to właśnie one sprawiły, że się zdecydowałam. Utrzymywanie kontaktów towarzyskich nie jest moją mocną stroną, ale wygląda na to, że dziewczynki musiały tę cechę odziedziczyć po kimś innym. Już prawie rok wspominają wspaniałych kilka dni spędzonych w Gdańsku – u Anniki: „A pamiętasz, jak w nocy się bawiłyśmy, zamiast spać?” – podsłuchałam, jak Ada przyciszonym głosem pytała Igę. Fakt, nasze dzieci, które regularnie, jak w szwajcarskim zegarku o 19.55 są w łóżkach, a o 20.15 zasypiają, szalały do 23 :).

No i w końcu znalazł się dobry pretekst, żeby wyruszyć nad morze – II Gdyński Piknik z Książką, organizowany przez wydawnictwo EneDueRabe. Zapowiada się naprawdę ciekawie – zarówno dla dzieci, jak i dorosłych.

Tylko niech ktoś mi powie, dlaczego od kilku lat szanowna firma pociągowa nie jest w stanie sprawić, żeby czas przejazdu wrócił do tego, który pamiętam z dawnych lat? No ale nic – obmyślam teraz plan, jak te prawie 6 godzin zagospodarować dwójce bardzo aktywnych dzieci, bo o siebie się nie martwię – mój będzie zagospodarowany :).

Przyszykowałam już sporą porcję literatury, gry, które nadają się do pociągu, piórnik, kartki do rysowania – tak ambitnie. Jednak dziś Iga, widząc lekki niepokój w moich oczach, postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. Pożyczyła od kolegi Nintendo… Przyznam, że trochę mnie to zmroziło – nie dość, że fanką gapienia się przez dzieci w mikro ekran nie jestem, to jeszcze wartościowy przedmiot… Ale jutro pewnie okaże się, że dziewczyna wiedziała, co robi :).

Kalendarz
Lipiec 2017
P W Ś C P S N
« paź    
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31  
Archiwum