Otagowane jako ‘Gry dla dzieci’

PostHeaderIcon Lektorki z pasją

Milczałam przez ostatni miesiąc i jest mi głupio z tego powodu, ale cóż – ogrom różnorakich działań, a także wyciskanie z jesieni, ile tylko się da, pochłonęły mnie bez reszty. Powoli ogarniam rzeczywistość, choć na horyzoncie kolejne atrakcje. Tymczasem dziś wraz z dziewczynkami spędziłam wesołe popołudnie w Radiu Bajka i to wcale nie na antenie, a w studiu nagraniowym…

Przeczytaj cały wpis »

PostHeaderIcon „Papucie”, glany, pantofelki i kozaczki w paski, czyli znów mamy fajną grę!

Stosy książek, płyt i gier do zrecenzowania, piętrzące się koło mojego biurka zaczynają osiągać niebezpieczną wysokość. Jeszce chwila, a nie będzie mnie zza nich widać. Ale od czego ma się dzieci :). Raz na jakiś czas zaglądają na strych, do „biura” i zaczyna się buszowanie. Ostatnie zakończyło się wspaniałym odkryciem. Dziewczynki wykopały niewielkie pudełeczko, którego jeszcze nie zdążyły zasłonić te nieco większe i bardzo duże, bo dopiero dwa tygodnie temu przywiozłam je z Krakowa.

Przeczytaj cały wpis »

PostHeaderIcon Ubierz gladiatora, czyli wprowadzenie do sztuki współczesnej

Wiele razy spotkałam się z opinią, że sztuka współczesna to coś, czego nie rozumieją dorośli, dlaczego więc dzieci miałyby zrozumieć i polubić. Cóż, takie podejście gwarantuje, że na pewno nie zrozumieją i nie polubią, bo nawet nie będą miały okazji się z nią zapoznać.

Na szczęście są też tacy, którzy wierzą, że sztuką współczesną da się dzieci zainteresować i ciągle szukają nowych sposobów, jak zrobić to najskuteczniej. Niewątpliwie sięgnięcie po to, co dzieciom bliskie, czyli np. gry on-line, może być kluczem do sukcesu. Nie zdziwiło mnie więc, że Narodowa Galeria Sztuki, znana z bardzo rozbudowanych i ciekawych zajęć edukacyjnych, umieściła na swojej stronie internetowej gry i zabawy on-line, przeznaczone dla dzieci w różnym wieku.

Przeczytaj cały wpis »

PostHeaderIcon Gry dla dzieci – i z quizem można sobie poradzić

Wśród ogromnej liczby gier, które zajmują potężną szafę moich dzieci, znaleźć można zarówno klasyczne gry planszowe (choć niestety nie ma wśród nich klasycznego „Chińczyka”, który – jak się dziś dowiedziałam – wcale nie jest grą z Chin), jak i różne inne gry dla dzieci – nasze ulubione to zdecydowanie „Skubane kurczaki” i „Pędzące żółwie„.

Ostatnio dziewczynki zapałały uczuciem do gry nieco innego rodzaju, w której liczy się przede wszystkim wiedza. Ta gra to „Gdzie raki zimują” Granny. Jest to quiz wzbogacony o planszę z pionkami, w którym gracz może wybrać poziom trudności pytania, a za dobrą odpowiedź porusza się po planszy o określoną liczbę oczek. Trzeba przyznać, że większość pytań przerasta możliwości czteroletniej Ady, za to siedmioletnia Iga radzi sobie bardzo dobrze. Oczywiście już pojawiły się pewne modyfikacje – ale u nas to norma :) – np. Ada korzysta z opcji „telefon do przyjaciela”, albo samodzielnie wymyśla pytania – no i odpowiedzi :) – dzięki temu raz na jakiś czas rozlega się gromkie – „wygrałam”, co jest znacznie milsze, niż lament i szloch po przegranej.

PostHeaderIcon Odlot w kosmos – w nagrodę za wiedzę

Muszę przyznać, że nie jestem wielką fanką gier komputerowych, PSP czy innych wynalazków i całkiem dobrze mi z tym, że zatrzymałam się na grach elektronicznych (takich jak te) przywożonych przez mamę z Holandii i tatę z Niemiec. Może to dziwne, ale zupełnie nie pociągają mnie najnowsze osiągnięcia w tej dziedzinie. Pewnie dlatego i dzieci nie odczuwają wielkiego pędu do komputera, choć nie przeczę: Ada lubi sobie trochę „popisać”, jak jest chora – a sprowadza się to do walenia na oślep w klawiaturę, a później ja łamię sobie język, odczytując niekończący się ciąg liter: sdfgdfshdgnbfvgfaskegtkrfjhjundfps…; a Iga, gdy odwiedza kolegów – szczęśliwych posiadaczy PSP – lubi popatrzeć, jak grają. Czasem też, z przyczyn rodzinnych :), zaglądamy razem do Kulturalnego Placu Zabaw, gdzie zdecydowanie ulubionymi grami obu dziewczynek są bajkowe ubieranki.

Tylko żeby nikt nie pomyślał, że u nas to albo nic, albo swoje – odkąd dowiedziałam się o istnieniu gry Questionaut, myślę sobie, że sieć kryje na pewno jeszcze więcej takich perełek. Ta gra to istne dzieło sztuki – oryginalna grafika, perfekcyjna w każdym calu, a do tego niesamowicie ciekawy pomysł na zdobywanie i utrwalanie wiadomości. Zaczyna się niewinnie, bo od pogoni – choć to słowo nie pasuje do panującego w grze spokoju – za porwanym przez wiatr kapeluszem. Złapanie go to sprawa niełatwa i wymaga wizyty na ośmiu planetach, a także pewnego wysiłku intelektualnego. Odpowiedź na pięć pytań jest biletem na kolejny odcinek podróży.

Questionaut

Muszę ostrzec wszystkich, że ta gra wciąga – i to zdecydowanie nie tylko starsze dzieci (przeznaczona jest dla tych powyżej 11. r.ż.), ale także i całkiem dorosłych dorosłych :). Mimo to naprawdę polecam – nawet młodsze dzieci, oczywiście w asyście rodziców, będą miały dużą frajdę, a do tego okazję, by popatrzeć na coś naprawdę ładnego.

Tu znajdziecie recenzję gry Questionaut – polecam!

PostHeaderIcon Granie, wygrywanie, przegrywanie, czyli czego uczą gry dla dzieci

Jakiś czas temu odkryliśmy, że prócz memo i puzzli, które przez kilka lat zdecydowanie dominowały w naszym domu, jest cała masa świetnych, nowoczesnych gier dla dzieci – planszowych i nie tylko. No i zaczęło się istne szaleństwo – teraz gry nie mieszczą się już w szafach :)

Na pierwszy ogień poszedł „Mój pierwszy Quiz„Granny, który jednak dość szybko został rozpracowany i wymagał pewnych modyfikacji. Przerabialiśmy oczywiście „Zgadnij kto to”, choć teraz zaglądamy do tej gry raczej rzadko, a takżę Mono[poly Junior, ale ta gra jakoś niespecjalnie przypadła nam do gustu.

Zdecydowanie ulubioną okazały się „Skubane kurczaki” Egmontu – gra łącząca w sobie różne elementy – memo, planszówki i… co ciekawe, podwórkowego berka. Gra ćwiczy pamięć (bo trzeba zapamiętać, gdzie jaki kartonik leży), a przede wszystkim – tak jak większość gier – uczy wygrywania i przegrywania. To drugie czasem bywa bolesne, szczególnie w przypadku kilkulatków, które za nic w świecie nie są się w stanie zrozumieć, dlaczego właśnie inny kurczak śmiał wyrwać ich kurczakowi piórko z kupra.

Skubane kurczaki

CDN

PostHeaderIcon To było coś! Gry elektroniczne z dawnych lat

Tak jak zupełnie nie trafiają do mnie współczesne gry na PSP czy Nintendo, tak z łezką w oku wspominam cudowne, przywożone przez mamę z Holandii i tatę z Niemiec (w czasach, gdy kraje te wydawały się tak bardzo, bardzo odległe) – gry elektroniczne. Małe, płaskie pudełeczka, po otwarciu których wcielić się można było w małpę łapiącą banany, Myszkę Mickey gaszącą pożar czy złodzieja, który musi umknąć przez reflektorem strażnika więziennego.

Pica Picźródło obrazka: www.pica-pic.com

Jakże wielka była moja radość, gdy znalazłam na facebooku informację, że oto Hipopotam Studio (to nikt inny jak Aleksandra i Daniel Mizielińscy, znani między innymi z książek „D.O.M.E.K.„, „Kto kogo zjada?„, „Miasteczko Mamoko” i „Co z ciebie wyrośnie?”), uruchomiło stronę Pica Pic, na której znaleźć można kilka starych gier elektronicznych, w które… – tak, można zagrać. I choć nie trzymamy w dłoniach plastikowego przedmiotu, a palce nie pocą się od naciskania malutkich, gumowych przycisków – wrażenia są porównywalne do tych z przeszłości, do tego potęgowane wspomnieniami.

Ciekawa jestem, czy współczesne dzieci, przed którymi techniczne nowinki nie mają żadnych tajemnic, odnajdą zabawę w tym, co dla nas dwadzieścia kilka lat temu było czymś tak niezwykłym.

Kalendarz
Wrzesień 2017
P W Ś C P S N
« paź    
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930  
Archiwum