Otagowane jako ‘Ciekawe strony www’

PostHeaderIcon Odlot w kosmos – w nagrodę za wiedzę

Muszę przyznać, że nie jestem wielką fanką gier komputerowych, PSP czy innych wynalazków i całkiem dobrze mi z tym, że zatrzymałam się na grach elektronicznych (takich jak te) przywożonych przez mamę z Holandii i tatę z Niemiec. Może to dziwne, ale zupełnie nie pociągają mnie najnowsze osiągnięcia w tej dziedzinie. Pewnie dlatego i dzieci nie odczuwają wielkiego pędu do komputera, choć nie przeczę: Ada lubi sobie trochę „popisać”, jak jest chora – a sprowadza się to do walenia na oślep w klawiaturę, a później ja łamię sobie język, odczytując niekończący się ciąg liter: sdfgdfshdgnbfvgfaskegtkrfjhjundfps…; a Iga, gdy odwiedza kolegów – szczęśliwych posiadaczy PSP – lubi popatrzeć, jak grają. Czasem też, z przyczyn rodzinnych :), zaglądamy razem do Kulturalnego Placu Zabaw, gdzie zdecydowanie ulubionymi grami obu dziewczynek są bajkowe ubieranki.

Tylko żeby nikt nie pomyślał, że u nas to albo nic, albo swoje – odkąd dowiedziałam się o istnieniu gry Questionaut, myślę sobie, że sieć kryje na pewno jeszcze więcej takich perełek. Ta gra to istne dzieło sztuki – oryginalna grafika, perfekcyjna w każdym calu, a do tego niesamowicie ciekawy pomysł na zdobywanie i utrwalanie wiadomości. Zaczyna się niewinnie, bo od pogoni – choć to słowo nie pasuje do panującego w grze spokoju – za porwanym przez wiatr kapeluszem. Złapanie go to sprawa niełatwa i wymaga wizyty na ośmiu planetach, a także pewnego wysiłku intelektualnego. Odpowiedź na pięć pytań jest biletem na kolejny odcinek podróży.

Questionaut

Muszę ostrzec wszystkich, że ta gra wciąga – i to zdecydowanie nie tylko starsze dzieci (przeznaczona jest dla tych powyżej 11. r.ż.), ale także i całkiem dorosłych dorosłych :). Mimo to naprawdę polecam – nawet młodsze dzieci, oczywiście w asyście rodziców, będą miały dużą frajdę, a do tego okazję, by popatrzeć na coś naprawdę ładnego.

Tu znajdziecie recenzję gry Questionaut – polecam!

PostHeaderIcon To było coś! Gry elektroniczne z dawnych lat

Tak jak zupełnie nie trafiają do mnie współczesne gry na PSP czy Nintendo, tak z łezką w oku wspominam cudowne, przywożone przez mamę z Holandii i tatę z Niemiec (w czasach, gdy kraje te wydawały się tak bardzo, bardzo odległe) – gry elektroniczne. Małe, płaskie pudełeczka, po otwarciu których wcielić się można było w małpę łapiącą banany, Myszkę Mickey gaszącą pożar czy złodzieja, który musi umknąć przez reflektorem strażnika więziennego.

Pica Picźródło obrazka: www.pica-pic.com

Jakże wielka była moja radość, gdy znalazłam na facebooku informację, że oto Hipopotam Studio (to nikt inny jak Aleksandra i Daniel Mizielińscy, znani między innymi z książek „D.O.M.E.K.„, „Kto kogo zjada?„, „Miasteczko Mamoko” i „Co z ciebie wyrośnie?”), uruchomiło stronę Pica Pic, na której znaleźć można kilka starych gier elektronicznych, w które… – tak, można zagrać. I choć nie trzymamy w dłoniach plastikowego przedmiotu, a palce nie pocą się od naciskania malutkich, gumowych przycisków – wrażenia są porównywalne do tych z przeszłości, do tego potęgowane wspomnieniami.

Ciekawa jestem, czy współczesne dzieci, przed którymi techniczne nowinki nie mają żadnych tajemnic, odnajdą zabawę w tym, co dla nas dwadzieścia kilka lat temu było czymś tak niezwykłym.

Kalendarz
Lipiec 2017
P W Ś C P S N
« paź    
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31  
Archiwum