Archiwum kategorii ‘Znalezione w sieci’

PostHeaderIcon Jesień idzie

Choć dopiero pierwszy września, pogoda skłania do myślenia o zbliżającej się jesieni. Ani się obejrzymy, przyjdzie – nawet jeśli nie teraz, to za kilka tygodni. No i tak sobie pomyślałam, że warto by było powrócić do prac ręcznych i przygotować znów kilka nowych rzeczy dla dzieci na chłodniejsze dni.

żabka

Przeczytaj cały wpis »

PostHeaderIcon Ubierz gladiatora, czyli wprowadzenie do sztuki współczesnej

Wiele razy spotkałam się z opinią, że sztuka współczesna to coś, czego nie rozumieją dorośli, dlaczego więc dzieci miałyby zrozumieć i polubić. Cóż, takie podejście gwarantuje, że na pewno nie zrozumieją i nie polubią, bo nawet nie będą miały okazji się z nią zapoznać.

Na szczęście są też tacy, którzy wierzą, że sztuką współczesną da się dzieci zainteresować i ciągle szukają nowych sposobów, jak zrobić to najskuteczniej. Niewątpliwie sięgnięcie po to, co dzieciom bliskie, czyli np. gry on-line, może być kluczem do sukcesu. Nie zdziwiło mnie więc, że Narodowa Galeria Sztuki, znana z bardzo rozbudowanych i ciekawych zajęć edukacyjnych, umieściła na swojej stronie internetowej gry i zabawy on-line, przeznaczone dla dzieci w różnym wieku.

Przeczytaj cały wpis »

PostHeaderIcon Choroby sprzyjają odkrywaniu ciekawych rzeczy – „Magiczne drzewo” na iTVP

Niestety sezon zimowy w tym roku to u nas pasmo chorób – jak 10. grudnia zaczęło się od ospy, tak, z krótkimi przerwami, cały czas coś zaliczamy – przede wszystkim dzieci. Iga, po tygodniu z antybiotykiem zdołała wrócić do szkoły na 4 dni – no i od czwartku znów w domu – tym razem z grypą :(.

Siedzimy więc sobie razem (to jeden z tych momentów, w których myślę sobie, że praca na etacie, u kogoś, ma tę zaletę, że można pójść na zwolnienie – a praca dla siebie tę wadę, że pracujesz niezależnie od okoliczności) i staramy się spędzić ten czas miło i pożytecznie. Żelaznym punktem programu jest oczywiście czytanie – dziś Iga przeczytała mi kilka czytanek z podręcznika dla pierwszoklasistów (ale dumna jestem :)) – ja też bym jej poczytała, ale przyjechała babcia i padło na nią. Wyciągnęłyśmy też plastelinę, która ma tę wadę, że lubi się wszędzie przyklejać… Igunia stworzyła też w zeszycie planetę zamieszkaną przez dziwne stworzenia posługujące się skomplikowanym językiem. Co szczególnie zwróciło moją uwagę, to mama głównego mieszkańca – z trzema głowami i piętnastoma rękami – „by wszystko ogarnąć”… – hmm, kogoś mi to przypomina :). Przeczytaj cały wpis »

PostHeaderIcon Odlot w kosmos – w nagrodę za wiedzę

Muszę przyznać, że nie jestem wielką fanką gier komputerowych, PSP czy innych wynalazków i całkiem dobrze mi z tym, że zatrzymałam się na grach elektronicznych (takich jak te) przywożonych przez mamę z Holandii i tatę z Niemiec. Może to dziwne, ale zupełnie nie pociągają mnie najnowsze osiągnięcia w tej dziedzinie. Pewnie dlatego i dzieci nie odczuwają wielkiego pędu do komputera, choć nie przeczę: Ada lubi sobie trochę „popisać”, jak jest chora – a sprowadza się to do walenia na oślep w klawiaturę, a później ja łamię sobie język, odczytując niekończący się ciąg liter: sdfgdfshdgnbfvgfaskegtkrfjhjundfps…; a Iga, gdy odwiedza kolegów – szczęśliwych posiadaczy PSP – lubi popatrzeć, jak grają. Czasem też, z przyczyn rodzinnych :), zaglądamy razem do Kulturalnego Placu Zabaw, gdzie zdecydowanie ulubionymi grami obu dziewczynek są bajkowe ubieranki.

Tylko żeby nikt nie pomyślał, że u nas to albo nic, albo swoje – odkąd dowiedziałam się o istnieniu gry Questionaut, myślę sobie, że sieć kryje na pewno jeszcze więcej takich perełek. Ta gra to istne dzieło sztuki – oryginalna grafika, perfekcyjna w każdym calu, a do tego niesamowicie ciekawy pomysł na zdobywanie i utrwalanie wiadomości. Zaczyna się niewinnie, bo od pogoni – choć to słowo nie pasuje do panującego w grze spokoju – za porwanym przez wiatr kapeluszem. Złapanie go to sprawa niełatwa i wymaga wizyty na ośmiu planetach, a także pewnego wysiłku intelektualnego. Odpowiedź na pięć pytań jest biletem na kolejny odcinek podróży.

Questionaut

Muszę ostrzec wszystkich, że ta gra wciąga – i to zdecydowanie nie tylko starsze dzieci (przeznaczona jest dla tych powyżej 11. r.ż.), ale także i całkiem dorosłych dorosłych :). Mimo to naprawdę polecam – nawet młodsze dzieci, oczywiście w asyście rodziców, będą miały dużą frajdę, a do tego okazję, by popatrzeć na coś naprawdę ładnego.

Tu znajdziecie recenzję gry Questionaut – polecam!

PostHeaderIcon To było coś! Gry elektroniczne z dawnych lat

Tak jak zupełnie nie trafiają do mnie współczesne gry na PSP czy Nintendo, tak z łezką w oku wspominam cudowne, przywożone przez mamę z Holandii i tatę z Niemiec (w czasach, gdy kraje te wydawały się tak bardzo, bardzo odległe) – gry elektroniczne. Małe, płaskie pudełeczka, po otwarciu których wcielić się można było w małpę łapiącą banany, Myszkę Mickey gaszącą pożar czy złodzieja, który musi umknąć przez reflektorem strażnika więziennego.

Pica Picźródło obrazka: www.pica-pic.com

Jakże wielka była moja radość, gdy znalazłam na facebooku informację, że oto Hipopotam Studio (to nikt inny jak Aleksandra i Daniel Mizielińscy, znani między innymi z książek „D.O.M.E.K.„, „Kto kogo zjada?„, „Miasteczko Mamoko” i „Co z ciebie wyrośnie?”), uruchomiło stronę Pica Pic, na której znaleźć można kilka starych gier elektronicznych, w które… – tak, można zagrać. I choć nie trzymamy w dłoniach plastikowego przedmiotu, a palce nie pocą się od naciskania malutkich, gumowych przycisków – wrażenia są porównywalne do tych z przeszłości, do tego potęgowane wspomnieniami.

Ciekawa jestem, czy współczesne dzieci, przed którymi techniczne nowinki nie mają żadnych tajemnic, odnajdą zabawę w tym, co dla nas dwadzieścia kilka lat temu było czymś tak niezwykłym.

PostHeaderIcon Toys from Trash (zabawki z odpadków)

Chodząc po sieci, często trafiam na strony, które naprawdę warto polecić. Z pewnością zalicza się do nich ta, na której znaleźć można niezliczone propozycje wykonania czegoś z niczego, czyli zabawek z odpadków.

Warto spędzić chwilę, bo nie dość, że znajdziemy tam foto instrukcje, to można też obejrzeć jednominutowy film, na którym krok po kroku śledzimy powstawanie zabawki.

W Qlturce też można znaleźć filmiki, na których, z wykorzystaniem techniki animacji poklatkowej, przedstawiony został proces tworzenia różnych fajnych rzeczy:

Ramka do zdjęć

Koszkulka

Koszulka

„Śnieżne kule”

I jeszcze kilka innych. Sami zobaczcie, jak można w ciekawy sposób wykorzystać niepotrzebne przedmioty.

Kalendarz
Wrzesień 2017
P W Ś C P S N
« paź    
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930  
Archiwum