Archiwum kategorii ‘Czytamy’

PostHeaderIcon Maszyna do czytania

Szósta klasa to nie przelewki. Dopiero co zabrzmiał pierwszy dzwonek, a już kolejne wyzwania. Kilkanaście dni temu Igunia poinformowała mnie, że bierze udział w konkursie kuratoryjnym z języka polskiego (my nazywaliśmy to kiedyś olimpiadami). Kilka dni później oświadczyła, że jednak nie bierze udziału, bo zostało trochę ponad tydzień, a do przeczytania są 4 książki, kilkadziesiąt wierszy, no i jeszcze film do obejrzenia. Przeczytaj cały wpis »

PostHeaderIcon Poważne rozważania w pięknych okolicznościach przyrody

Jak to miło, że wreszcie pogoda sprzyja przebywaniu na powietrzu. Do tego stopnia, że Iga postanowiła wykorzystać czas oczekiwania, aż Ada skończy zajęcia, na czytanie. Przyznam, iż wcale mnie to nie zdziwiło, za to rozczulił mnie widok, jaki objawił się moim oczom.

Przeczytaj cały wpis »

PostHeaderIcon Książki, książki, książki – i dzieci wśród nich

Nie wiem, czy to ze względu na zbliżające się długie zimowe wieczory (które nam jakoś nigdy nie dały się we znaki), czy też w związku ze zbliżającymi się Świętami, które jeszcze czasem kojarzą się z książkowymi prezentami, a może w związku z uroczystością wręczenia nagród PS IBBY Książki Roku 2012 (która odbyła się w zeszłym tygodniu), ale jakoś się mocno książkowo zrobiło.

Przeczytaj cały wpis »

PostHeaderIcon Coś zaskoczyło :)

Jakiś czas temu zaczynałam się już martwić, że Iga nie odczuwa potrzeby samodzielnego czytania. Wolała słuchać, jak jej czytaliśmy, niemal uzależniła się od audiobooków. Pierwsze szkolne lektury w tym roku czytaliśmy wspólnie – prócz „Szewczyka Dratewki”, którego, ku mojemu zaskoczeniu, pochłonęła – i to ze zrozumieniem (i chyba to mnie najbardziej zaskoczyło). Kilka miesięcy temu nastąpił przełom.

Przeczytaj cały wpis »

PostHeaderIcon Ada bada studzienki, czyli „Samotny Jędruś” ma przyjaciółkę

Na początku podchodziła do niej jak pies do jeża – cóż, trudno się dziwić, skoro na każdym kroku (dosłownie, bo niektóre nie mieszczą się na półkach i zalegają na podłodze) czyhają książki z okładkami w krzykliwych kolorach, dobrze znane, czytane i oglądane po wielokroć. Jednak czerwony płaszczyk postaci na okładce, a przede wszystkim jej głowa, nie pozwoliły Adzie udawać dłużej, że „Samotnego Jędrusia” tam nie ma. Był i tylko czekał, aż nadarzy się okazja, by się przedstawić.

Przeczytaj cały wpis »

PostHeaderIcon Który jest który?, czyli dzieci o Bolku i Lolku

Postanowiłam dziś szlifować umiejętności związane z filmowaniem. Mistrzem jeszcze nie jestem, ale robię postępy :). Zapakowałam więc do damskiej torebki (rozmiarów worka na ziemniaki) kamerę, mikrofon i statyw (!) i udałam się w miejsce, w którym wiedziałam, że znajdę dzieci chętne do rozmowy (a było to studio fotograficzne, w którym odbywała się sesja do nowego teledysku Nie Wiem Kto).

Nie pomyliłam się. Na widok kamery i mikrofonu z qlturkową kostką dzieci zareagowały entuzjastycznie, zasypując mnie gradem pytań, wśród których dominowało jedno: „A po co to?”. Szybko wyjaśniłam, po co to. I sama zaczęłam zadawać pytania o… Bolka i Lolka. Trochę ze względu na pomnik, który niedawno został odsłonięty w Bielsku-Białej, ale przede wszystkim w związku z premierą serii książek wydawnictwa Znak emotikon.

Przeczytaj cały wpis »

PostHeaderIcon Różne funkcje laptopa, czyli „Zaplątani” w PKP

Tyle się działo, że do tej pory nie napisałam nic o spędzającej sen z moich powiek przed kilkoma tygodniami podróży pociągiem do Gdańska. Okazało się, że nie taki diabeł straszny, jak go malują, a w zasadzie nie takie 6 godzin długie, jakby się mogło wydawać.

Pierwsza część podróży upłynęła pod znakiem czytania, a jakżeby inaczej. Na tapecie – „Tajemnica pociągu” z serii Zakamarków „Biuro detektywistyczne Lassego i Mai„. Zbieżność sytuacji nieprzypadkowa, rzecz jasna – Iga wszytko sobie obmyśliła – trudno, żeby było inaczej, skoro przygotowywała się do podróży kilka dni. Dziewczynki nie mogły się doczekać, kiedy przyjdzie „ta pani z wózkiem pełnym pyszności” – nie do końca wierzyły, że ktoś taki naprawdę istnieje, że nie jest to postać wymyślona przez pisarza.

Przeczytaj cały wpis »

PostHeaderIcon Mamo, chciałabym mieć taki dom jak Paweł – o tym, co z pewnością zainspirowało autorkę książki „Inne życie”

„Mamo, Paweł to ma taki piękny dom, że też bym chciała taki mieć. I ma chomiki. I PSP. I kilka telewizorów…” – Iga jednym tchem wymieniała w ekscytacji niewątpliwe zalety domu swojego kolegi z klasy, do którego została zaproszona przez opiekującą się chłopcem ciocię.

Przyznam, że zrobiło mi się trochę przykro, bo co prawda nie mamy chomików (teraz już mamy, takie sztuczne :)) ani PSP, a jeden telewizor nie jest najnowszym modelem plazmy, to zawsze wydawało mi się, że naszemu domowi niczego nie brakuje. Po chwili jednak przypomniałam sobie, jak w dzieciństwie zazdrościłam kolegom i koleżankom psa, którego nie miałam czy innych przedmiotów pożądania kilkulatków, no i doszłam do wniosku, że nie ma się czym przejmować.

Przeczytaj cały wpis »

PostHeaderIcon Bitwa o D.E.S.I.G.N.

Przedwczoraj byłam świadkiem istnej bitwy, którą stoczyły moje córki (bardziej na słowa niż pięści, ale zawsze). Na szczęście żadna nie ucierpiała, bez szwanku wyszedł też obiekt, o który walczyły. Nie była to ani lalka Barbie (takich u nas nie uświadczysz), ani zwierzątko z wodogłowiem, czyli pokraczne stworzenie z serii Little Pet Shop (od tych aż się roi), ani też pilot od telewizora (ten nie wzbudza większych emocji).

Przedmiotem pożądania okazała się książka – i jakoś wcale mnie to nie zdziwiło :)… Poszło o „D.E.S.I.G.N.” Ewy Solarz z ilustracjami Aleksandry i Daniela Mizielińskich.

D.E.S.I.G.N, Ewa Solarz, il. Aleksandra i Daniel Mizielińscy

Próbując załagodzić konflikt, podsunęłam drugą, podobną w formie książkę – „D.O.M.E.K.”, która cieszy się zazwyczaj wielką sympatią, ale tym razem chętna się nie znalazła. Na szczęście po burzy nadszedł moment współdziałania – podsłuchałam kilka fachowych wymian zdań między cztero a siedmiolatką na temat designerskich krzeseł i lamp, a także niepochlebne opinie o niektórych meblach w naszym domu… Po chwili Iga zapytała, czy moglibyśmy sobie kupić kilka takich sprzętów, bo: „wyglądają całkiem nieźle”…

Chyba zaostrzę kryteria selekcji, które daję moim dzieciom :) – a tak poważnie, to całą rodziną polecamy „D.E.S.I.G.N.”!

PostHeaderIcon Co ma kurczę do rachunku za telefon?

Jeszcze kilka miesięcy temu niepokoiłam się nieco, że Iga nie ma wielkiego pędu do czytania. Przyzwyczajona, że czytamy jej dużo i często, długie chwile z książkami spędzała na oglądaniu ilustracji i opowiadaniu własnych historii, a nie studiowaniu tekstu. No ale to się zmieniło i zdaje się, że może się negatywnie odbić na naszej kieszeni. A czemu? A dlatego, że dziś Iga odkryła, iż można czytać przez… telefon :). Tak, tak – znalazłszy wiernego słuchacza w swoim kuzynie – Kostku, odczytała najnowsze wydanie książki „Kurczę blade” Wandy Chotomskiej (z il. Edwarda Lutczyna, wyd. Babaryba, 2010) – dobrze, że tylko polską wersję tekstu, bo gdyby chciała czytać jeszcze angielską (tak, książka jest wydana w dwóch językach) – naprawdę groziłoby nam bankructwo. Patrząc jednak, jak wielką frajdę sprawia jej praktykowanie nabytej niedawno umiejętności, machnęłam ręką na przyszły rachunek i z przyjemnością słuchałam, jak to: Leci kurczę blade z trwogi, za kurczakiem dziadek srogi – swoją drogą, niezłe ćwiczenie logopedyczne :).Kurczę_blade

Przypomniała mi się w tej chwili pewna usługa sprzed lat – bajki przez telefon. Coś czuję, że to może być pomysł na biznes, jaki zacznie rozwijać moja córka, na działalność z kulturą dla dzieci związaną skazana :).

Kalendarz
Listopad 2017
P W Ś C P S N
« paź    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930  
Archiwum