PostHeaderIcon Podpisane dziecko po wakacjach – praktyczny test, część 2.

Ogłaszam wszem i wobec, że dziecko wróciło – całe i zdrowe, trochę brudne i wilgotne, ale co by to były za wakacje, gdyby wróciło wymuskane. Wróciło szczęśliwe, choć medalu za utrzymywanie porządku w szafce nie dostało. Przyznam, że jakoś mnie to nie zdziwiło, a nawet – tak, tak, wyrodna jestem – nie zasmuciło. Artystyczny nieład to stan, który pozwalam utrzymywać nawet w domu :).

Co jednak ważne z punktu widzenia tego testu, wróciło – fanfary na cześć – ze wszystkimi rzeczami, z którymi wyjechało. Tego to się nie spodziewałam. Mydło, choć butelka śliska i klejąca – nada podpisane; krem od słońca – obie części podpisane i w komplecie (co prawda wygląda na to, że nawet na chwilę nie opuścił szafki, pogoda wszak podła była); ręczniki – śmierdzące i ciężkie od wilgoci, ale nadal podpisane.

Dumna jak paw, przystąpiłam do prania i suszenia, prania i suszenia, prania i suszenia… – co ostatnimi czasy było zadaniem utrudnionym przez wszechogarniającą dom wilgoć. No i tak naprawdę to był najtrudniejszy test dla wprasowanek z Podpisane.pl. Wyniki miło mnie zaskoczyły – biorąc pod uwagę, że nie przyłożyłam się jakoś wybitnie podczas przygrzewania ich żelazkiem do ubrań, jest naprawdę świetnie. Z kilkudziesięciu wprasowanek odpadły dwie – jedna od spodni z taką „mechatą” wewnętrzną warstwą (warstwa się ubiła, więc to pewnie dlatego), druga od bluzy z taką samą wewnętrzną warstwą. Reszta trzyma się mocno – bez zastrzeżeń. Sprawdziłam też stan naklejek, które umieściłam na przeróżnych przedmiotach – wszystkie są na swoich miejscach, z wyjątkiem jednej, którą przykleiłam na gumowanej kurtce od deszczu, nie chcąc traktować jej żelazkiem. Okazuje się, że polski lipcowy deszcz potrafi pokonać nie tylko wszystkich, ale i wszystko.

I na tym wypadałoby zakończyć test, przyznając firmie Podpisane.pl pięć gwiazdek, ale… dziś odebrałam od listonosza przesyłkę, w której kryje się coś dziwnego – rulony na kredki. Już wiem, czego nie zabraknie w bagażu, który zabieramy ze sobą na rozpoczynający się jutro rodzinny wyjazd do Szwecji. Jak wrócimy, pokażemy efekty użycia kredek ukrytych w rulonie :) i już naprawdę zakończymy test. A tymczasem, przyklejajcie i wprasowujcie, a jak się żegnam na dwa tygodnie :).

Jeden komentarz z “Podpisane dziecko po wakacjach – praktyczny test, część 2.”

  • Aga pisze:

    Wiem, że to bardzo stara sprawa, ale chciałam zapytać czy córka nie skarżył się na te w prasowanie w ubrania metki. Nie „gryzly” jej? Jestem teraz na etapie szukania sposobu podpisania rzeczy i ubrań do przedszkola wiec bardzo proszę o pomoc :-)

Zostaw komentarz

 
Kalendarz
Lipiec 2011
P W Ś C P S N
« cze   sie »
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031
Archiwum